środa, 31 października 2012

Elektryczne szczotkowanie

Dzisiaj jak wracałam z pracy poprzebierane dzieciaki na osiedlu kolejno pukały do wszystkich drzwi z hasłem 'cukierek albo psikus' - dyniowe święto w pełni :>  Ale ja zupełnie nie o Halloween. Jak wiadomo po cukierkach (i nie tylko) myć zęby trzeba.  Dzisiaj będzie o miłym zaskoczeniu z marką Philips.


Nie wiem jaki jest Wasz stosunek do szczoteczek do zębów, ale ja od conajmniej 10 lat nie używałam zwykłej szczoteczki. Uwielbiam efekt gładkich i czystych zębów po elektrycznym szczotkowaniu.

Jakiś czas temu kupiłam nową szczoteczkę Philips, ale niestety po kilku tygodniach uszkodził się metalowy element i szczoteczka trafiła do serwisu. Nie było łatwo, bo towar był zakupiony na allegro, nie każdy serwis przyjmuje towar zakupiony on-line etc. Ale udało się i ostatecznie Philips miło mnie zaskoczył, bardzo szybko rozpatrzył pozytywnie reklamacje i otrzymałam nowy model sonicznej szczoteczki :) Zdecydowanie lubię tak profesjonalne i szybkie rozpatrzenie reklamacji.

Jeżeli nadal używasz zwykłej szczoteczki to szybko ją zmień na elektryczną, dopiero wówczas poczujesz co to znaczy mieć naprawdę czyste zęby.

A tak btw - do dentysty czas się wybrać, na przegląd :)

Smile :D

poniedziałek, 29 października 2012

Pędzelkiem czernię brwi

Robicie sobie hennę, albo podkreślacie brwi cieniem lub kredką? 

Ja przyznam się szczerze, że długo w kwestii podkreślania/przyciemniania brwi byłam sceptyczna, ba! zwyczajnie tego nie robiłam. Zmieniło się to u mnie diametralnie od jakiegoś czasu i teraz absolutnie to uwielbiam  
Stwierdzam, że twarz wygląda zdecydowanie lepiej gdy brwi są podkreślone! Normlanie wypiękniałam hihi

Stosuję głównie paletkę do stylizacji brwi Catrice bądź robię hennę.

Teraz właśnie piszę do Was z henną na brwiach :> A oto mój sprzęt do henny.


Fotek brwi po zrobionej hennie nie mam, a ciemnica panująca na zewnątrz zniechęca do ich robienia, ale wklejam brewkę przyciemnioną paletką Catrice. Moim zdaniem pięknie :P


Po lewej golasy, po prawej uczesane i przyciemnione cieniem do stylizacji brwi Catrice.

czwartek, 25 października 2012

Wyróżnienie :)

Nagroda!

Dziękuję Juicy Beige za wyróżnienie mojego bloga za pasję, kreatywność i cierpliwość. Jest mi bardzo miło.

Oto dyplom :D


Ja nikogo w zabawie nie nominuje, wszystkie blogerki to fajne dziewczyny, które zasługują na taką nagrodę :) Jeżeli tylko masz ochotę to umieść dyplom na swoim blogu i poczuj się wyjątkowo :)

środa, 24 października 2012

Buty zimowe - Badura

Moje stare/nowe buty na zimę. 
Kupiłam te buty na wyprzedaży na początku tego roku w sklepie Badura
Niby stare, ale ubrane zaledwie kilka razy, więc właściwie nowe :)



Przezorny zawsze ubezpiecznowy, w przyszłym tygodniu ma być już zima... :/



wtorek, 23 października 2012

Mydło do twarzy z L'Occitane

Właściwie od niedwana myję twarz/zmywam makijaż mydłem w kostce. Wcześniej stawiałam na  żele do mycia twarzy i płyny micelarne. Mydełko z masłem shea okazało się fajną alternatywą dla kosmetyków które wcześniej używałam, właściwie to wygrało tą bitwę. Zostaje ze mną na dłużej!
A mowa o mydełku z masłem shea L'Occitane. 


Kosmetyki francuskiej firmy L'Occitane do tanich nie należą, mydło za ponad 30 zł raczej nie zachęca do zakupu, ale proszę, niech ta wysoka cena Was nie zrazi do tego produktu. Absolutnie naturalny skład, jak i naprawdę duża wydajność z całą pewnością rekompensują wysoką cenę. To najdelikatniejsze mydło z oferty firmy. Można nim myć nawet niemowlaki, a że chciałabym aby moja buźka była tak delikatna, jak pupka niemowlaczka to używam go systematycznie :)


A skład? Fantastyczny. Mydło zawiera aż 8% masła shea. Co to jest właściwie za masło? Wiecie? Znalazłam info na stronie L'Occitane skąd bierze się to osławione masło: Z suszonych i kruszonych orzechów masłosza uzyskiwana jest pasta, która później musi być jeszcze przez długi czas ręcznie ugniatana, aby powstało masło shea (karite) - wyjątkowo odżywiające i chroniące skórę. W Afryce, gdzie wieje pustynny, gorący i suchy wiatr, kobiety i dzieci chronią skórę właśnie masłem shea, znanym wszędzie ze swoich niezwykłych, pielęgnujących właściwości. Oprócz masła karite jest również śmietanka kosmetyczka, wyciąg z lilii wodnej i melisy.  



Mydło jest niesamowicie wydajne, kostka starczy spokojnie na 3 - 4 miesiące mycia twarzy. Świetnie się pieni, dwa namydlenia i makijaż całkowicie znika. Z makijażem oczu również sobie radzi, ale oczy trzeba mocno zamykać, bo w innym przypadku nieco szczypie. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest płyn z biodermy do zmywania oczu, z resztą makijażu to mydełko radzi sobie doskonale.



Polecam dla wrażliwców, dla lubiących delikatne zapachy i właściwie dla każdego, bo mydełko jest genialne i na pewno każdy będzie z niego zadowolony :>

poniedziałek, 22 października 2012

Ulubione...

Dawno nie było moich ulubieńców, więc poniżej przedstawiam Wam moje ulubione kosmetyki ostatniego miesiąca.


To było moje drugie podejście do bbb kremu z Pat&Rub. Pierwsze wrażenie z jego jaśniejszym wariantem były ok, ale nie zdobył mnie na tyle, aby go używać regularnie. Na moment, w którym go próbowałam miał zbyt małe krycie. Po dłuższej przerwie otrzymałam próbkę ciemniejszej wersji od koleżanki, dałam mu drugą szasnę i przepadłam! Zamówiłam podczas promocji (-50%) na stronie pat&rub ciemniejszą wersję kremu. Od tego momentu codziennie gości na mojej buźce :) Nie potrzebny jest już fluid. 
W ostatnim czasie poprawił się stan mojej cery, więc ten bbb sprawuje się doskonale.


Polecam dziewczynom ceniącym naturalną pielęgnację i takim, które od podkładu/ bb kremu oczekują głównie wyrównania kolorytu skóry. 
BBB krem od P&R zadziwił mnie głównie tym, że skóra przez dobrych kilka godzin po aplikacji nadal pozostaje matowa. No i fajne jest to, że podczas jednej aplikacji od razu mamy nawilżenie skóry i wyrównanie jej kolorytu. Jestem na TAK!

Kolejny mój ulubieniec to pomadka firmy Alverde wanilia&mandarynka
Recenzje można przeczytać tu (kilk) 
Świetnie nawilża, ładnie nabłyszcza i obłędnie pachnie.


W codziennej pielęgnacji twarzy nie odstępuje mnie nawet na krok, a mowa o mydełku do twarzy L'Occitane z masłem shea. Jest ono dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Nie wysusza skóry twarzy, jest wydajne, pięknie pachnie, bardzo dobrze zmywa makijaż. Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej :) Za kilka dni napiszę o nim więcej.


Ostatnio też lubię klasyczną czerwień na paznokciach. Już ją Wam pokazywałam, ale dla przypomnienia fotka. 
To Inglot z numerkiem 21.



Znacie moich ulubieńców? 
Lubicie ich?

Miłego popołudnia Wam życzę.

Ja wieczór będę spędzać aktywnie, niedługo idę na moje ulubione zajęcia do osiedlowego klubu fitness - intensywne spalanie połączone z elementami boksu :D Jest moc!


czwartek, 18 października 2012

Pat&Rub wreszcie w Poznaniu :)

Pat&Rub w naszym mieście :)


Doczekaliśmy się konsultacji z marką Pat&Rub w Poznaniu. Ja na pewno idę na spotkanie do Sephory. Myślę, że jest to fajna okazja to zapoznania się z kosmetykami firmy, pomazania się kremami, sprawdzenie peelingów :)

Wklejam informacje o godzinach, w których można odwiedzić Sephorę.

Centrum handlowe Malta:
  •  18 – 19 październik godzina 14 - 20
  •  20 październik w godzinach 12 - 20
Centrum handlowe King Cross:

  •  25 - 26 październik godzina 14-20
  •  27 październik godzina 12-20

Paczki pocieszaczki :)

W ostatnim czasie wygrałam konkurs na blogu Cox (klik) To moja pierwsza blogowa wygrana, więc tym bardziej cieszy. Dziękuję Cox :)
Paczuszka sprawiła mi dużo radości, kosmetyki przyszły szybko, całość była  zapakowane w śliczne pudełko... a zresztą sami zobaczcie :D


 Przyjemny zestaw, prawda? :)

Jakiś czas temu dostałam też komplet kosmetyków od Smykusmyka (klik) Dziękuję Pati :). To nasza blogowa koleżanka chemiczka, która potrafi wyczarować naturalne masła do ust i balsamy do ciała w kostce. Zapachy jej produktów są obłędne, moim ulubieńcem jest gorąca czekolada :)
Od jakiegoś czasu na jej blogu funkcjonuje sklepik, w którym można zamówić wykonane w jej domowym labolatorium balsamy do ciała i ust. Fanom naturalnych kosmetyków zdecydowanie polecam :)


Takie paczki są niesamowicie miłe i poprawiają humor nawet w pochmurne dni. U mnie humor wyśmienity, słoneczko świeci, mam nadzieję, że u Was również pozytywnie!

Pozdrawiam serdecznie :)

środa, 17 października 2012

Nawilżam usta z Alverde

Od kilku tygodni na moich ustach goszczą bezbarwne pomadki firmy Alverde. I wiecie co?! Jeżeli tylko macie do nich dostęp - kupujcie w ciemno. Są świetne!


Jesień zawitała do nas już na dobre i pomimo, iż dzisiaj w moim mieście całkiem słonecznie to usta przy ciągłych wiatrach i suchych pomieszczeniach wymagają nieco więcej uwagi. Moje dopominają się o coraz częstszą aplikację balsamów nawilżająch. Balsam alverde mandarynkowo - waniliowy to mój absolutny faworyt. Muszę przyznać, że dawno nie miałam tak fajnego balsamu do ust. Używam wersji nagietkowej, jak i mandarynkowo - waniliowej i obie sprawują się wybornie.


Pomadki są całkowicie naturalne, świetnie nawilżają, ładnie nabłyszczają usta, są niedrogie, z dostępnością  już nieco gorzej, ale w dzisiejszych czasach zakupy on-line to normalna sprawa, więc dla zainteresowanych nie powinno być problemu :) Na allegro ofert sprzedaży kosmetyków marki alverde nie brakuje.


Jestem pod wrażeniem kosmetyków marki alverde, nieco żałuję, że nadal niedostępne są stacjonarnie, ale wszystko przed nami :)


Pomadki nawilżające usta są zdecydowanie obowiązkowym kosmetykiem w mojej torebce, te z pewnością zagoszczą w niej na dłużej. 
Jeżeli szukasz niedrogiego balsamu o naturalnym składzie i świetnym działaniu serdecznie polecam.

Miałam również dostępną u nas w Rossmannie nagietkową pomadkę Alterra, była również całkiem fajna, jednak w porównaniu z balsamami Alverde wypada nieco gorzej. Nie nabłyszcza tak fajnie ust i wymaga częstszej aplikacji.


wtorek, 16 października 2012

Rozgrzewające masło do ciała Pat&Rub

Aura na zewnątrz już nie rozgrzewa, więc czas pomyśleć o wspomagaczach. Ja w ostatnim czasie otulam się niesamowicie przyjemnym zapachem cynamonu, goździków i imbiru. A to wszystko za sprawą masła z serii rozgrzewającej od Pat&Rub. Jeżeli należycie do ciepłolubnych, zapach, który właśnie wirtualnie przesyłam [:o)] na pewno Was rozgrzeje.


Masło zapakowane jest w klasyczny, mleczny słoik. Lubię kosmetyki tak zapakowane, bo dzięki temu aplikacja jest bardzo wygodna. O składzie w przypadku kosmetyków od Kingi Rusin pisać nie trzeba, bo jest rewelacyjny. Wyłącznie naturalne składniki, bez parabenów, glikoli, PEGów, konserwantów i sztucznych dodaktów. Znajdziemy w nim natomiast składniki nawilżające i natłuszczające, takie jak masło shea, masło kakaowe i oliwkowe, olej babassu, który oprócz swoich właściwości nawilżających jest naturalnym filtrem UV. Są w nim również naturalne olejki, które odpowiedzialne są za charakterystyczny zapach masła, tj. olejek z cynamonu, imbiru, goździka i szałwii. Na plus jest również obecna w składzie naturalna witamina E, która ujędrnia ciało.
Dziewczyny zainteresowane dokładnym składem zaparaszam na stronę internetową Pat&Rub klik


 Zanim kupiłam to masło wyczytałam, że ma ono konsystencję tortowego kremu, porównanie genialne, a w związku z tym, że w niedzielę obchodziłam  urodziny tym bardziej podoba mi się i dzielę się z Wami tym kawałkiem tortu!
Masło jest lekkie, przyjemnie pachnące, o waniliowym kolorze, no a jeżeli  do tego wszystkiego to taki torcik w wersji light to ja poproszę o dwa kawałki :)

Masło jest wydajne, już niewielka ilość kosmetyku wspaniale nawilży ciało, zlikwiduje wszelkie suche miejsca, a skóra naprawdę pozostaje gładka na długo. Wchłania się błyskawicznie. Masło testowałam ostatnio o poranku, przed wyjściem do pracy - spisało się rewelacyjnie. Nie zostawiło żadnej tłustej warstwy, dosłownie po chwili ubrałam delikatną bluzkę, na której nie było żadnej plamy. 
Przyzwyczajona jestem, że masła do ciała mają ciężką, tłustą konsystencję, długo się wchłaniają - już nie chcę takich maseł :) Ten produkt pokazał mi, że może być inaczej. 


Na koniec zostawiłam kwestię zapachu. Dla fanów korzennych klimatów na pewno będzie idealne. Ale trzeba zaznaczyć, że masło  pachnie naprawdę intensywnie, zapach długo utrzymuje się na skórze, więc dziewczyny, jeżeli nie lubicie intensywnych, zdecydowanych zapachów, polecam wybrać inną serię - np. moją ulubioną hipoalergiczną :> Bo trzeba pamiętać, że masłem smarujemy się zazwyczaj całe, więc pachnącej powierzchni jest naprawdę dużo.
No i cena. Kosmetyk do najtańszych nie należy - 69zł za 225 ml. Jednak działanie i skład zdecydowanie są warte tej kwoty. Moje masełko upolowałam w promocji, kosztowało mnie 50% ceny, więc nieco ponad 30 zł. Warto korzystać z takich rabatów, a jak wiemy, na stronie PAT&RUB często są różne promocje, z których ja chętnie korzystam.



sobota, 13 października 2012

To już jesień!

Do roślin nie mam ręki, zdecydowanie to T. pamięta o podlewaniu kwiatków i ziół u nas w domu. Ja ususzam, bądź zbyt mocno nawadniam sukcesywnie wszystko co na parapecie rośnie :D

Ale roślinki lubię, ten wrzos jeszcze wygląda pięknie, prawda? :>


Mamy już jesień... Dzisiaj było pięknie, mam nadzieję, że i Wy korzystałyście z ostatnich, naprawdę ciepłych promieni w tym roku...

czwartek, 11 października 2012

Nowe buty

Temperatura na zewnątrz spadła w ostatnim czasie dość znacząco, więc i buty trzeba było zmienić. 
Na pierwsze chłodne dni jestem już gotowa, przynajmniej jeżeli chodzi o obuwie... Wyjątkowo wybrałam płaskie, bez obcasa. Niesamowicie wygodne...



 Dziewczyny, miłego wieczorka Wam życzę :)

środa, 10 października 2012

JEDWABiście gładkie włosy?!

Gładkie końcówki włosów, szczególnie tych długich to marzenie każdej z nas. Preparatów do wygładzania włosów jest mnóstwo, dzisiaj przyjrzę się nieco bliżej dwóm produktom do tego celu stworzonym. 

Jedwab Farouk. Biosilk.


Jedwab L'Biotica. Biovax Silk.



























Zarówno jeden, jak i drugi 'jedwab' zapakowany jest w małe, 15 ml opakowanie. Jeden jest z pompką, drugi bez niej. Są to wydajne, niedrogie preparaty, które mają zapewnić wygładzenie, odżywienie, niesamowitą miękkość i sprężystość włosów. Tak naprawdę OCHOM i ACHOM zgodnie z zapewnieniami producentów nie będzie końca, Ale czy tak jest rzeczywiście?

Biosilk znam od dawna, uwielbiam jego zapach i natychmiastowy efekt wygładzenia włosów. Szkoda tylko, że efekty są chwilowe, a skład tego 'naturalnego' jedwabiu jest maksymalnie sztuczny. 

Jedwab firmy Farouk to nic innego jak:
  • silikony, 
  • parabeny, 
  • alkohol, 
  • odrobina przyjemnego zapach
  • minimalne ilości jedwabiu w jedwabiu :>
Włosy rzeczywiście po zastosowaniu kropelki tego specyfiku są przyjemnie gładkie i miękkie. Przyznam się, że mimo kiepskiego składu i przy dłuższym stosowaniu niestety przesuszania końcówek, sięgam po ten specyfik. Używam go jednak od czasu do czasu, szczególnie gdy zależy mi na ładnym wykończeniu fryzury, no i dla zapachu, który długo utrzymuje się na włosach :>

Szukałam zamiennika biosilka, takiego o lepszym składzie. W ten sposób stałam się posiadaczką jadwabiu L'biotica - biovax. Skład nie jest idealny, ale nie ma alkoholu i parabenów, więc to już na plus.
Aplikacja jest wygodniejsza, bo mała pompeczka dozuje idealną ilość preparatu. Jedwab biovax również wygładza włosy, nie pachnie już tak przyjemnie jak biosilk, ale nie jest to najważniejsze. Wygładzenie i miękkość jest takie samo, jak w przypadku jedwabiu biosilk. Efektu przesuszenia nie zauważyłam. 

Plusy jedwabiu biovax:
  • opakowanie z pompką - łatwiejsza aplikacja,
  • brak alkoholu  i parabenów w składzie,
  • wygładzenie końcówek włosów,
Moim faworytem w tym starciu jest biovax. Jeżeli jeszcze go nie próbowałyście to polecam.


poniedziałek, 8 października 2012

Kilka nowości do pielęgnacji włosów

Kto jest fanem serii z Alterry - morela&pszenica ten doskonale rozumie moje ubolewanie nad faktem braku w/w odżywki na półkach Rossmanna. Szampon i owszem, jest, choć tak naprawdę najważniejsza z tej serii była ONA... 
Szukam jej godnego zamiennika, ale jest ciężko. Jeżeli tylko znacie odżywkę, która działa tak bajecznie, jak morela&pszenica to dajcie koniecznie znać. 
Tymczasem kupiłam odżywki Isana. Dobrze mi znana i też lubiana Isana z olejkiem z babassu również została wycofana, więc zaczynam testowanie wszystkich innych dostępnych odżywek z tej serii.

Na początek połysk jedwabiu.


 Kolejna odżywka z tej serii to połysk koloru.


No i jak już włosy będą wystarczająco lśniły to zaproponuję im łagodną pielęgnację :D



A jeżeli chodzi o mycie to nadal wierna pozostaję moreli, nowością u mnię jest figa i makadamia.


















Jak zużyję kupione produkty to spodziewajcie się aktualizacji stanu moich włosów i opinii o kupionych produktach. 

Dla przypomnienia:


Włosomaniaczkom przypominam, iż pielęgnacja moich włosów jest nadal podobna do opisu z tego posta.

Jeszcze raz moja prośba do Was - odżywka o działaniu podobnym do moreli&pszenicy Alterra pilnie poszukiwana :>


niedziela, 7 października 2012

Zapraszam na nowy cykl na blogu

Dziewczyny,
Otwieram nowy kącik na blogu Porady eksperta.
Poszerzamy horyzonty wiedzy o urodzie.



To cykl artykułów dotyczących właściwej pielęgnacji skóry, które pojawiać się będą na blogu regularnie. Będą również posty z Waszymi pytaniami i odpowiedziami eksperta.
Mam nadzieję, że dzięki wskazówkom i poradom Pani Kosmetolog dowiemy się wiele ciekawych informacji na temat właściwej pielęgnacji naszej skóry w domu, jak i na temat zabiegów w gabinecie kosmetycznym.
Rolę eksperta pełni Pani Elżbieta Krzyżewska - Abramek, kosmetolog z wieloletnim stażem, właścicielka salonów kosmetycznych w Poznaniu. 
Dzisiaj krótki wstęp na temat peelingu ziołowego i aloesu.

Po powrocie z letnich wojaży zauważamy, że pięknie opalona skóra z dnia na dzień traci wilgotność. Naskórek zaczyna się łuszczyć i skóra staje się bardziej sucha. Często po lecie zaczynają pojawiać się przebarwienia, plamy stają się bardziej widoczne, popękane naczynka krwionośne i zmiany trądzikowe.
Jesień to świetna pora na "kapitalny remont"skóry.
Zaczynamy od peelingu czyli złuszczania zrogowaciałych komórek naskórka.
Polecam delikatny peeling z alg w domu i peeling ziołowy w gabinecie kosmetycznym.
Peeling ziołowy /ten robiony w gabinecie kosmetycznym/ złuszcza 4 warstwy naskórka, leczy trądzik, likwiduje ślady potrądzikowe, przebarwienia, wygładza i regeneruję skórę. Jest wskazany przy każdej problematycznej skórze nawet przy trądziku różowatym.
Następnym krokiem po złuszczaniu jest nawilżenie skóry. W gabinecie stosujemy unikalny liść Aloesu Barbadensis Miller, który jest uprawiany w naturalnym środowisku w Meksyku. Dostarcza on skórze 160 aktywnych składników takich jak: witaminy, składniki mineralne, mikroelementy, aminokwasy, izoflawony, oraz składniki odżywcze (gliconutriens). Kompleks tych składników leczy, ochrania, nawilża i regeneruje skórę zapewniając jej młodzieńczy wygląd.
Sok z liścia Aloesu stosujemy zewnętrznie przy trudno gojących się ranach, oparzeniach, grzybicy i łuszczycy, wewnętrznie odżywia organizm, wzmacnia system immunologiczny i pobudza energię życiową. Doskonały na depresję i zmęczenie. Polecany dla alergików i diabetyków.
Kuracja aloesem trwa 6 tygodni. Pijemy 2 razy dziennie po 25 ml soku rano i wieczorem.
UWAGA! Przy wysokiej gorączce pijemy 5 razy dziennie po 25ml. Sok nie zawiera substancji chemicznych, konserwantów, parabenów i wody. Jest 100% nierozcieńczonym czystym sokiem ze świeżej rośliny.
Jest to wspaniała kuracja jesienna, gdy temperatury zmieniają się z letnich na zimowe i trudno nam pogodzić się że lato już mineło.... ale wróci.
Skorzystaj z magicznej mocy aloesu Twój organizm i skóra tego potrzebują!

Dziewczyny, teraz najważniejsze.
Pani Kosmetolog odpowie na każde Wasze pytanie dotyczące urody, pielęgnacji, makijażu, makijażu pernamentnego, zabiegów itp. 
Czekamy na Wasze maile.
Pytania proszę kierować na mój adres mailowy /rozowaszpilka@gmail.com/, bądź  w komentarzach poniżej. Odpowiedzi będą ukazywać się na blogu raz na tydzień.

To kącik stworzony z myślą o Was i dla Was. 
Piszcie proszę jakie tematy Was interesują, o czym pisać w pierwszej kolejności. 
Pytajcie, a na pewno Pani Kosmetolog wszystko Wam wyjaśni i pomoże w rozwiązaniu problemu. 
Jeżeli problem jest poważny można przesyłać zdjęcia na maila wraz z opisem. 

Liczę, że nowy cykl spotka się z Waszym zainteresowaniem i naprawdę miło mi będzie Was tu gościć.

Pozdrawiam,
Gosha

środa, 3 października 2012

Olejek arganowy w żelu od Yves Rocher

Żele pod prysznic i mydła w kostce to produkty, które często zmieniam i nawet jak pojawi się jakiś ulubieniec to i tak jego żywot jest dość krótki i właściwie rzadko produkt do mycia ciała zagościł u mnie na dłużej niż dwa - maksymalnie trzy zużyte opakowania.

 
W ostatnim czasie głównie testuję te naturalne produkty do mycia ciała, więc w najbliższym czasie przedstawię Wam jeszcze kilka mydeł i żeli, które goszczą w mojej łazience. Dzisiaj na tapecie Żel odżywczy z olejkiem arganowym Yves Rocher.
Żel zawiera Ecocert, nie zawiera barwników, parabenów, a ponad 99% składników jest pochodzenia naturalnego. Zapowiada się dobrze :)


 
Żel jest wydajny, 200 ml starczyło mi na około 3,5 tygodnia codziennego używania. Dobrze się pieni, aczkolwiek piana nie jest kremowa, jak to bywa w przypadku żeli z SLSami. Nie wysusza skóry. Pachnie dość przyjemnie, świeżo, jednak zapach nie należy do moich ulubionych, na szczęście szybko ulatnia się, więc nie drażni nosa. Opakowanie poręczne, butelka wygodna, ale zamykanie koszmarne, plastik z którego zrobiona jest nakrętka jest strasznie twardy, kiedy już ręce są mokre otwarcie go jest niezłym wyzwaniem.
Wszystko jest niby w porządku, ale żel nie zrobił na mnie większego wrażenia, krzywdy nie zrobił, ale dobrze też nie, więc nie kupię go ponownie :D


To moje drugie podejście do Yves Rocher. Na razie ostatnie. Poszukam swoich BIO kosmetyków na półkach u konkurencji :)
 
Jeżeli macie swoje ulubione naturalne żele i mydła dajcie znać w komentarzach, chętnie spróbuję czegoś o ślicznym zapachu - lubię świeże i owocowe nuty. Czekam na Wasze propozycje :)
 
Teraz zachwycam się mydełkiem z L'OCCITANE z masłem shea. To produkt, który w mojej mydelniczce zagości na pewno na dłużej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...