czwartek, 26 września 2013

W telefonicznym skrócie

Obiecałąm ostatnio systematyczność w zdjęciowych postach, więc przychodzę do Was z kolejną porcją fotek. Jak na wieczorową porę przystało post będzie z tych niewymagających :) Z kubkiem herbaty z sokiem malinowym ♥ nadaję do Was w ten jesienny wieczór, licząc, że jutrzejszy dzień minie niczym błyskawica i wszyscy będziemy cieszyć się już wolnym weekendem. Choć po letniej aurze pozostało tylko wspomnienie mam nadzieję, że nadchodzące dni uraczą nas jesienną porcją ciepłych promieni słońca, czego sobie i Wam życzę. A tak mój telefon zapamiętał ostatnie dni...


1. tulipany ♥
2.3.4. nowości
1.2.3.4. Picie :]

 1.2.3.4. Jedzenie :]

1. Słodka niespodzianka
2. Maliny
3. 4. Śniadanie


1.2.3.4. Manicure ♥


1. Wymień stare na nowe / clinique / sephora / douglas
2. COS
3. Imieniny Szymka
4. Mani

poniedziałek, 23 września 2013

Pomarańcze, grejpfruty i zioła / masło do ciała Pat&Rub

Masło, balsam lub oliwka do ciała - każde z nich ma za zadanie przede wszystkim nawilżyć skórę i sprawiać choć odrobinę przyjemności podczas stosowania. Ja stawiam głównie na dobry skład i skuteczność, jeżeli w ślad za tym idzie piękny zapach, szybkie wchłanianie i niezwykła konsystencja, którą Pat&Rub porównuje do konsystencji tortowego kremu to mamy ideał. 


Dzisiaj będzie o orzeźwiającym maśle do ciała z edycji limitowanej, która, powstała tak, jak seria otulająca na piąte urodziny marki i  będzie prawdopodobnie dostępna do końca tego roku. Swój egzemplarz masła zakupiłam w sklepie on-line Pat&Rub gdy upały były jeszcze duże, więc postawiłam na orzeźwienie, podejrzewam, że gdybym zakupu dokonywała kilka tygodni później w ręce moje trafiłaby wersja otulająca :) Ale skupmy się na tym co mam, więc przechodzę do meritum. 


Masło zapakowane jest z klasyczny, duży, bo 250 ml słoik z mlecznego tworzywa, więc aplikacja, jak zawsze w przypadku zastosowania takiego opakowania jest szybka i bezproblemowa. Tortowy krem, który ukazuje się nam pod srebrną folią zabezpieczającą pachnie obłędnie, a domminującą nutą są cytrusy, choć domieszka ziół także jest wyczuwalna. Porównałabym ten zapach do serii rewitalizującej kosmetyków tej marki, więc fani pudełek z czerwonym akcentem na pewno będą zadowoleni.




To nie jest moja pierwsza przygoda z masłem tej marki, także kupując swój orzeźwiający egzemplarz  wiedziałam jak świetne efekty przynosi używanie maseł Pat&Rub, nowością dla mnie był więc przede wszystkim zapach, którego byłam oczywiście ciekawa i który naprawdę jest niezwykle świeży, rześki i energetyczny. Skład jak w przypadku wszystkich kosmetyków marki Pani Kingi Rusin genialny, już na drugiej pozycji znajdziemy masło shea, które nawilża i zmiękcza skórę, dalej jest masło kakowe, które także nawilża, ale i uelastycznia skórę oraz łagodzi podrażnienia, jest też masło oliwkowe, olej babassu, który oprócz tego, że nawilża jest również naturalnym filtrem UV. Na uwagę zaskługuje także naturalna witamina E, która ujędrnia, nawilża i wygładza ciało. 

INCI:
 
Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Caprylic/Capric Triglyceride, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Olive (Olea Europaea) Oil, Hydrogenated Olive Oil, Myristyl Myristate, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Squalane, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citral, Citronellol, D-Limonene, Geraniol, Linalool



Dobroci w tym kosmetyku jest naprawdę dużo, masło robi dobrze naszej skórze, no i przy tym jest niezwykle wydajne, co w przypadku dość wysokiej ceny rekompensuje ten wydatek.
Masło kosztuje aktualnie w sklepie Pat&Rub 69 zł. Wiem, że to nie jest mało, więc mam dla Was rabat - 15% na cały asortyment w dniach 24 - 30 września 2013 r. Żeby uzyskać zniżkę wystarczy wpisać podczas składania zamówienia hasło BLOG. I pamiętajcie, że w sklepie P&R rabaty się sumują ♥ Pozostaje mi życzyć przyjemnych zakupów. 


Bella Beauty ostatnio na fb napisała, że robi już prezenty świąteczne, zrobiłam duże oczy, ale właściwie czas tak szybko leci, że można iść jej śladem i skorzystać z możliwości zakupów ze zniżką :)



piątek, 20 września 2013

Total black, czyli black swan od L'Oreal Paris

Choć czarnych lakierów miałam już kilka to black swan z numerem 702 z L'Oreal Paris to mój ulubieniec w tej kategorii. Saria color riche, z której jest właśnie black swan to lakiery o pięknym połysku i fajnych kolorach - są nasycone i bardzo dobrze kryjące. Nie inaczej jest w przypadku dzisiaj pokazywanej czerni. Emalia kryje idealnie po dwóch cienkich warstwach, no i błyszczy obłędnie i to jest to, co najbardziej lubie w tych lakierach :) Jak dodam, że lakier do tego szybko schnie to właściwie mamy czerń idealną ♥ No może cena mogłaby być nieco niższa, bo 20 zł za 5 ml lakieru to dużo. 










Mamy piątek, więc weekend czas zacząć. Dużo radości na ten czas Wam życzę ♥

środa, 18 września 2013

Moje oczy są hipnotajzing :]

Muszę przyznać, że lubię swoje rzęsy, choć jakoś specjalnie długie nie są to dobra mascara naprawdę potrafi zrobić z nich tzw. firanki. Dzisiaj więc będzie o maskarze, która wśród wszystkich, które miałam okazje stosować jest zdecydowanym foworytem. A mowa o tuszu Hypnose Doll Eyes marki Lancome. 


Mascara zapakowana w dość klasyczne opakowanie, nieco zbliżone kształtem do klepsydry, z wytłoczonymi kwiatami. Pojemność mascary to 6,5 ml, szczoteczka średniej wielkości, raczej klasyczna, no może nieco większa od klasycznej :), szersza u góry, węższa na dole. Muszę koniecznie zaznaczyć, że jest to pierwsza perfumowana mascara na rynku, co jest niezwykle miłą kwestią, bo przy każdym otwarciu tuszu uwalania się piękny, subtelny aromat, który dodatkowo sprawia, że zwykłe, codzienne tuszowanie rzęs zamienia w niezwykle przyjemną czynność... Mnie tego zapachu mało, więc muszę się przyznać, że dodatkowo zawsze sobie ją powącham prosto z opakowania :] A co! 




Rzęsy po jej użyciu są pięknie uniesione, mowy nie ma o sklejaniu, czy osypywaniu. Efekt, który mascara daje na rzęsach można oczywiście stopniować - od codziennego, delikatnego wytuszowania rzęs, aż po efekt wręcz teatralny. Lubię każdy z nich, a tusz jest niezwykle przyjemny w użytkowaniu, nic się nie sypie, nie kruszy, nie skleja rzęs, pięknie rozdziela, unosi, no i dodatkowo ten umilacz aplikacji w postaci pięknego zapachu ♥ 
Na zdjęciu dwie warstwy tuszu.
Tusz posiadam dobre 3 miesiące, jest w ciągłym użyciu, a nadal w świetnej kondycji, oby służył mi jak najdłużej :) Przyczepić się można jedynie do ceny, która do niskich nie należy, gdyż za opakowanie tuszu trzeba zapłacić 145 zł. Ale to jak zawsze jest kwestią wyboru i możliwości finansowych w danym miesiącu :) 
Dodam, że to kolejna moja mascara marki Lancome, wcześnie miałam wersję Hypnose Star i muszę przyznać, że z tamtej także byłam zadowolona, jednak w tym pojedynku zdecydowanie Doll Eyes wygrywa. To naprawdę najlepsza moja mascara, jaką dotychczas używałam :)


A jak to jest u Was? Inwestujecie w droższe tusze do rzęs, czy raczej nie? Lubicie zmieniać mascary? Jeżeli macie swoich ulubieńców to podzielcie się proszę nimi w komentarzach.

wtorek, 17 września 2013

L'oreal Paris / so chic pink/ 208

Rozpoczęłam malowanie paznokci moimi nowymi lakierkami L'oreal Paris z serii color riche, na pierwszy rzut poszedł Wasz faworyt, czyli lakier z numerkiem 208 so chic pink. Miał być delikatny róż, może lekki koral, ale zupełnie nic nie wskazywało, że kupując tę buteleczkę otrzymam czerwień (której zresztą mam już kilka buteleczek w swoich zbiorach). Kolor, mimo, że piękny, to nieco mnie rozczarował, bo szykownego różu, który obiecuje producent nie ma, ale za to mamy delikatną czerwień, niby też dobrze, ale miał być róż, więc czuję pewien niedosyt. 


Lakier zamknięty jest w wąskiej buteleczce o pojemności 5ml, a kupić go można  w cenie około 20 zł/ szt. Ja trafiłam na promocje w Super Pharm, więc i Wam polecam polować na różne przeceny. Lakier kryje wybornie, dwie cienkie warstwy tworzą błyszczącą, niezwykle kremową dawkę koloru. Zero smug, fajny, szeroki pędzelek, szkoda jednak, że kolor okazał się być inny od obiecywanego różowego. Nie ma rady, do jutra wytrzymam i zmienię go na wymarzony róż  :)
Zdjęcia dokładnie oddają kolor lakieru, także same widzicie, że szykownego różu tu dopatrzyć się nie można. Mimo wszystko lakiery z tej serii są bardzo dobrej jakości i warto sprawdzić ich właściwości na własnych paznokciach :)








poniedziałek, 16 września 2013

Kilka nowości u Szpilki

Dzisiaj w moje łapki trafiły 4 piękne lakiery L'oreal Paris z serii color riche. Już miałam okazję używać lakierów z tej serii i muszę przyznać, że bardzo je lubię, głównie za niezwykle kremowe wykończenie, piękny połysk i świetne krycie. 


Dzisiaj postawiłam głównie na róż, bo ten lubię bardzo mocno, a jego różne odcienie często lądują na moich paznokciach. Kupiłam więc ostatecznie 4 kolory - 3 z nich to różu odcienie i jeden czarny, kolejno więc przedstawiam:
  • z numerem 211 opulent pink

  • z numerem 210 shocking pink
  • z numerem 208 so chic pink
  • no i czarnuszek z numerem 702 o nazwie black swan na koniec

Czekać długo na pierwsze testy nie będzie trzeba, już jutro zapraszam na pierwszą odsłonę :)



Przyszła też dzisiaj do mnie paczka z wygraną w konkursie organizowanym przez Czarną Ines i Aptekę Słonik. Zapakowane wszystko starannie, a kosmetyczne me progi zasiliła mała armia marki Lierac, szampon Phyto, krem Nuxe creme Nirvanesque i urocze, małe próbki różnych innych kosmetyków. Całość idealnie spakowana w uroczą kosmetyczkę z kokardą ♥ Dziękuję bardzo, uwielbniam taki początek tygodnia.






Dzisiaj u mnie bardzo kolorowo i pachnącą, z tyloma kolorami jesień mi nie jest straszna. A jak tam u Was w poniedziałkowy wieczór? :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...