Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Odżywki do włosów / Isana

piątek, listopada 09, 2012

Odżywki do włosów / Isana

Jakiś czas temu kupiłam w drogerii Rossmann trzy odżywki do włosów z Isany. Właściwie nie wiem co mnie podkusiło do tego zakupu, bo oprócz odżywki z olejkiem babassu (tej w różowym opakowaniu, która została wycofana ze sprzedaży) i żelu pod prysznic nie używałam nic z tej firmy i właściwie zawsze przechodziałm obok kosmetyków Isana całkowicie obojętnie. 
Po kilkakrotnej aplikacji tych odżywek wiem, że trzeba było się trzymać cały czas z daleka :>

To absolutne buble. 



W telegraficznym skrócie:

- zapach strasznie chemiczny,
- niewygodne opakowania (bardzo sztywny plastik)
- włosy obciążone zbyt mocno,
- w przypadku małej, jak i dużej ilości odżywki włosy ciężko się rozczesywały,
- włosy straciły blask,
- nawet od razu po myciu nie wyglądały dobrze.

Nie było ani obiecanego połysku koloru, intensywnej pielęgnacji, ani połysku jedwabi.

Te produkty są całkowicie nieskuteczne!

Nie polecam!

Timotei Organic Delight - uwaga!

środa, sierpnia 22, 2012

Timotei Organic Delight - uwaga!

Od razu przejdę do sedna dzisiejszej recenzji - tak beznadziejnego szamponu i odżywki jeszcze nie miałam :/


Szampon i odżywka - seria Health&Shine
Produkty zapakowane są w wygodne tuby, zapach całkiem przyjemny, skład też przyjazny, jednak te plusy to zdecydowanie zbyt mało, bo działanie szamponu i odżywki, a raczej całkowity brak działania absolutnie przekreślają te produkty!
Włosy po tym szamponie są niesamowicie szorstkie, tępe, splątane tak mocno, jak to jest tylko możliwe :/ Odżywka niestety niewiele poprawia sytuację. 
Żeby w ogóle rozczesać włosy musiałam ratować się moją magiczną pianką Milk Shake.
Włosy po zastosowaniu tego duetu były matowe, obciążone, naprawdę maksymalnie splątane i na jednorazowym umyciu włosów zakończyłam przygodę z produktami firmy Timotei!
Za taki komplet trzeba zapłacić około 30 zł - jak za bubel to bardzo dużo :/
Nie polecam! 
Zdecydowanie!

Mam nadzieję, że nie zdążyłyście się przekonać jak działa ten szampon.

Wracam w podskokach do mojej ulubionej Alterry morelowo pszenicznej :D

maseczka Montagne Jeunesse

wtorek, kwietnia 17, 2012

maseczka Montagne Jeunesse

Dzisiaj postanowiłam przetestować kolejną maseczkę Montagne Jeunesse, tym razem wybrałam tonizującą o działaniu oczyszczającym w miętą i drzewem herbacianym (zielona, po lewej stronie)
 




Po pozytywnym wrażeniu jakie zostawiła jej różowa siostra (recenzja tu) byłam pełna optymizmu. 
I co? 
Maseczka okazała się całkowitym niewypałem. 
Podrażniła skórę, nie nawilżyła, nie oczyściła, nawet jej nie odświeżyła.

Maseczka jest w formie nasączonej chusteczki, całkiem fajna forma - szybka i niekłopotliwa, zapach od początku mnie nieco drażnił, intensywny i chemiczny, ale stwierdziłam, że 10 minut zniosę :) Leżę i czytam gazetkę, pełen relaks. Zdjęłam chustkę po 10 minutach, wmasowałam resztę płynu, zgodnie z zaleceniami producenta na opakowaniu  i przemyłam twarz zimną wodą. Twarz piekła i była zaczerwieniona, właściwie jeszcze teraz jest podrażniona, mimo, iż minęły z 3 godziny. Pewnie ten 'efekt' utrzyma się do rana, mam nadzieję, że po nałożeniu kremu skóra wróci do normy.

Nie polecam. Ba! Nawet odradzam!
A czy Wy macie doświadczenia z pozostałymi maseczkami tej firmy? Którą polecacie?
Copyright © 2017 różowa szpilka